wtorek, 2 listopada 2021

zły jest rak



W niedziele odwiedziło nas jak każdego roku tego dnia, kilkadziesiąt dzieci. "Cukierek albo psikus" i nie mówcie proszę, że to było złe...zły jest rak.
Źle jest tęsknić, gdy nie ma już dzieciństwa, jest nagrobek. Źle jest inne niż na torcie świeczki zapalać. Źle, że rodzice dzieci, które jeszcze niedawno biegały po podwórku, dzisiaj czuwają przy nich na OIOM...źle, że nie ma wolnego tygodnia od pytań, czy jeszcze coś możemy zrobić a jedyną właściwą odpowiedzią jest już tylko "bądźcie przy nim". Macie tylko ten czas..
Nasze plany często przegrywają w starciu z rzeczywistością.
Wmawiamy sobie, że żyjemy w czasach nieskończonych możliwości. Wykuwamy i pielęgnujemy swoje łańcuchy, podczas gdy klucz leży na wyciągnięcie ręki.
Miejcie pewność, że czas niepewny...zatrzymać radość w największym szacunku jest dla poszanowania życia.
Na 4 dni przed rezonansem Adasia, odwiedziłam na chwilę Polskę. Kilka chwil wśród bliskich i spotkanie z Filip Tarachowicz i Paulina Tarachowicz młodą fundacją Fundacja Panda Team im. Michałka Tarachowicza. Michałek niezwyky chłopiec, walczył z guzem mózgu przez krótką chwilę... i w tej bliskości poznania przez Guzy mózgu u dzieci, wspieram całym sercem fundacje, która ustanowiona przez rodzinę 2 tygodnie temu, rusza ze wsparciem pozamedycznym dla rodzin onkologicznych.
Kochajcie mocniej, cieszcie się każdą chwilą...
Wyniki rezonansu w piątek ✊





























piątek, 24 września 2021

Pełnia



Wszystko, czego chcesz, jest po drugiej stronie strachu.
Jack Canfield

Pełnia ale nie taka jaką mamy teraz, fazy księżycia ale pełnia życia, w jakiej minęły ostatnie miesiące. 

Pół roku mojej nieobecności tutaj. W miedzyczasie odbył się rezonans, który uwidocznił kolejne ognisko wzmocnienia, przy stabillnym obrazie zmiany poprzedniej. Ta rzeczywistość docierała do mnie w kawałkach, osaczona sytuacją powrotu do leczenia. Ale wiosną wydarzyło się coś niespodziewanego. Przestałam chodzić. Nie było urazu nogi. W ciagu kilku godzin znalazłam się na wózku w szpitalu wyjąc z bólu. Najgorsze myśli, rak kości. Ból wewnąrz uda nie reagujacy na leki przeciwbólowe. Po badaniach z diagnozą zapalenie kaletki krętarza większego, antybiotykiem, sterydami i opioidem, dochodziłam do siebie przez 3 tygodnie. Doświadczyłam przed diagnozą przeróżnych myśli. Jak pomóc Adasiowi, gdy sama sobie już pomóc nie mogę. Jakie mam jeszcze marzenia..czy mogę pomyśleć o sobie. Nie jesteśmy niezniszczalni i w walce o dziecko zapominamy, że czas nie jest pewny dla nikogo. Poznałam w bólu perespektywę..życia bez strachu, gdy nie czeka mnie reszta życia.. Wcale nie oznacza to braku strachu ale świadomość zmienności życia i kim jestem, stałam się dzięki doświadczeniom. Wiedzieć, gdzie leży moje Nie a gdzie leży TAK. Odpuszczania, tego, co mi nie służy. Dawania siebie w 100%, gdy chcę. Sięgania po coś, gdy jestem pewna. Jak mówił Coelho "Tylko jedna rzecz sprawia, że spełnienie marzeń staje się niemożliwe: strach przed upadkiem". 

W ryzyku pepełnienia błędu, znalezienia się w gorszej sytuacji dokonując jakiegoś wyboru, nie słuchamy głosu serca i odkładamy wiele rzeczy na póżniej. Nie podejmujemy ryzyka, myląc sukces ze szczęściem. Ten głos nas nie chroni. Im więcej zgromadziliśmy, tym więcej mamy do stracenia, ale co z nami samymi. Potrafimy przyzwyczajać się do wszystkiego.  Boimy się rozczarowań i nie...próbujemy. 

Nie tracimy nic...a może właśnie tracimy wszystko..

Strach jest nam potrzebny, potrafi utrzymać człowieka w ryzach, żeby zwyczajnie nie narażał się na rzeczy, które mogą kosztować nas bardzo wiele. Dzięki niemu potrafimy rozróżnić niebezpieczeństwo, kiedy jest to niepotrzebne, ale możemy również nie wykonać kroku do przodu, sięgać po coś, o czym marzymy, czego pragniemy..
Czy istnieją ludzie nie mający strachu ? Tak...socjopaci i psychopaci, nie mający poczucia winy i trudnej do określenia granicy dobra i zła. Egoiści, pędzący przez życie bez empatii, czujący niepokój tylko wtedy, gdy nie mogą osiągnąć tego, co chcą. Nie jesteśmy ważniejsi od innych. Jesteśmy tak samo ważni. Kiedy nasze egocentryczne „ja” odpuszcza, możemy bardziej zaangażować się w życie. Przyjąć świat w całości z jego wspaniałością i nędzą. A dlaczego nie żyć pięknie, otworzyć się na niestałą i dynamiczną naturę naszego położenia. Nie ma ucieczki od życia, zmiany i ...smierci. Nasze ścieżki bywają wyboiste i zamiast je na siłę wyrównywać, cieszmy się przejażdzką.

Cieszę się swoimi nogami jak nigdy wcześniej :)































"Mamy siebie i nic nam nie brakuje. Wasza obecność nas najpiękniej obdaruje. Zaś jeśli mielibyście życzenie takie, bardzo prosimy zamiast kwiatów i kopert, o wpłatę na konto naszego przyjaciela Adasia Undro, ktory jest malym wielkim rycerzem, walczącym z nierównym przeciwnikiem" takie słowa stroiły zaproszenie na ślub, ktory odbył się 28 sierpnia.
Liwia i Wojciech, nasi przyjaciele, o wielkich sercach, Dziękujemy za wszystkie wpłaty na konto Adasia  💓


Dziękujemy za wzmiankę o Nas, za Filipa kciuki 👍



Za miesiąc rezonans.
Za 7 dni 30 września...7 rok, gdy guz dał znać o sobie.
Każdego roku wracam do swoich słów sprzed diagnozy
"w gamie barw i zapachów początku jesieni, przed zimnymi porankami, na osłodę złocone ostatnie chwile lata...
Wrzesień miesiącem zwalniającej natury z kubkiem herbaty w dłoniach. W ramionach ciepłego swetra, ulubionych książek. Był...bo 30 września wkroczył w nasze życie wróg. Nie miał ciepłych skarpet, bez szacunku, wulgarnie, depcząc wartości i radość. Dał bolesne dzieciństwo i głębokie blizny....
Nie możemy dzisiaj zwolnić. Nowotwor nie jest tylko dla wybranych"



Nie zwalniamy!

Magicznej jesieni :)

Kocham Cię siostra, urodzinowo 💗