sobota, 23 marca 2024

Słońce

 Mina onkologa, gdy zobaczył nas na korytarzu w poniedziałek, mówiła już wszystko!

Guzy przestają się wzmacniać, co oznacza to w naszym przypadku-guzy przestają być aktywne.

Wciąż utrzymuje się obrzęk mózgu ale rezonans za kilka tygodni, powinień pokazać lepszy obraz.

 Słońce dzisiaj nie świeci mocniej, niż dobre myśli, dzięki tym wynikom.









Zakończyliśmy też hardy czas potu i łez-rehabilitację. To nie to samo dziecko, co 2 miesiące temu. Z jakim powerem wchodzi w nowe dni, jaką transformację przeszedł. 
Gdy na końcu ciężkiej drogi stoi dobre, w drodze niewyobrażalnie mrocznej, sens wszystkiego czujemy z wielokrotną mocą.
Ogień zmusza do heroizmu. Małe kroki, duże przepaście, koszty w bezcennym rezultacie postawy Adama i wyników, gdzie nie istnieje, żadna pewna prowadząca do sukcesu, 
są tylko dni, w których dajesz z siebie wszystko, 
by mieć wszystko..












"Trzymaj się, powoli wracasz do życia.
Będę trzymać twoją głowę podniesioną
Pozwól odejść tej nocy wszystkim twoim koszmarom
Będę trzymać twoją głowę podniesioną.."



wtorek, 5 marca 2024

Z apetytem

Weszliśmy w marzec silniejsi.

Z apetytem, większą aktywnością i nadzieją na jutro. 

Przyszła dla Adama paczka ze szkoły, do której uczęszczał. Miś z wgranym nagraniem, każdego ucznia i nauczyciela w słowach tęsknoty za nim. Nagroda dyrektora szkoły za wybitną odwagę. 

Piętrzą się paczki i listy dla Adama w Londynie, odbiorę je w czasie rezonansu. Ma trwać prawie 2 h, z dodatkowymi  DWI rdzenia. 

Jeśli wyniki badań nie pokażą obrzęku mózgu a samopoczucie Adama na to wskazuje, możliwe są małe kroki w kierunku powrotu do szkoły. Rehabilitacja bardzo wiele poprawiła. Testy psychologiczne, które zrobiono w pierwszych tygodniach radioterapii, pokazały jednak większe problemy z pamięcią i zaburzeniami funkcji poznawczych. Adam zwolnił. W mowie, myśleniu. Stał się bardzo spokojny. Tygodnie w Londynie, ciężki czas, gdy czuł ból, bezsilność, tracił sprawność, zmieniły go. Dużo rozmawiamy, trawimy, przepracowujemy tygodnie pełne lęku. Nie wiedząc, co dzieje się teraz w jego głowie, snujemy plany, które mają go budzić do chęci na wszystko o czym marzy. 



Dziękuję za wasze sparcie w ten czas. Tylko w spokoju i dobrych życzeniach mogliśmy przetrwać. 

Pomimo tak długiej obecności w przestrzeni onkologicznej, wydawałoby się, wiemy " z czym to się je", jednak były rzeczy i sytuacje, które dokąd nie doświadczymy, ubrane w ramy wykładni procedur medycznych, są tylko czymś odległym. Zatrzymały nas w strachu, w mechanicznym działaniu bez wybiegania dalej. Leczenie jak schody, nie wiesz na który stopień wejdziesz jutro a chcesz wciąż iść..

By iść dalej..