wtorek, 30 stycznia 2024

Życie..



Dopiero w samym środku zimy, przekonałam się, że noszę w sobie niepokonane lato..(Camus)

Życie rozstrzyga się właśnie w takich chwilach, kiedy jesteśmy posłuszni wewnętrznej bierności. 
Kiedy wiemy co trzeba czynić a czego czynić nie wolno, poddajemy się pasywnemu działaniu gdzie...nie pójść gdzieś, nie wybrać, nie reagować , pozostać i nie ruszać się jest czynem. Rzeczywistość uszczuplona do sił tylko na to, by wzmacniać chwilę obecną. A chwila obecna krzywą jest najbardziej z możliwych, bez wysepki trwałości.



Pędzący pociąg, do którego weszło wielu ludzi, idąc za nami w ogień. Pozwolili złapać oddech i zrobić "escape" od życia skupiając się na przetrwaniu. Na czasie przeciwieństw. Świętowaniu radości świąt, gdy warstwy bólu i łez. Gdy serce i głowa w ogniu, a gesty wsparcia koją..



Zostawiliście nasz swiat lepszym dzisiaj niż zastaliście, gdy wróciliśmy do walki. Ćwiczyłam się w pomaganiu przez lata, by dobro wsparcia, siła wsparcia podnosiła dzisiaj moje dziecko, dzięki ludziom jak ciepły sweter, którzy wiedzą, bo czują, współodczuwają. Są bo chce im się chcieć, dać czas, siebie, energię, serce, ponosić koszty tej pomocy, wypełniając nasz smutek ogrodami pięknych słów i uczynków. Kartki, paczki jakie przychodziły do szpitala, wzruszające słowa, czytane przez Adama z uważnościa, budziły podziw i szacunek personelu, do Teamu Adama, rozrastającego się i zdeterminowanego, by nasz wojownik nie słabł.








Czeka nas dużo pracy, by stanąć na nogi. Heroizm, kolejnego roku.
Guz mózgu nie odpuszcza ale my też nie odpuszczamy.

Bohaterstwo kosztuje..
1,5 % to duży skrawek bezpieczeństwa od Was.
 Dziękujemy..








Ten rok pokazał ile znaczy wartość słow i jak wiele rzeczy, może zmienić się z dnia na dzień. Wspierające relacje, są taką samą bazą, co powietrze, pożywienie i woda..
Nie zawsze nowy rok to początek, sa rzeczy, które nigdy się nie kończą. Możemy oswoić, brać wdech i iść. Ale ten czas jest jak brama, między tym czego doświadczyliśmy a co przed nami. Potrzebna nowa siła na stare problemy, wiec przestajemy dzwigać to, czego nie potrzebujemy, w myślach, w sercu, w kieszeniach..

Jak zostaliśmy gangsterami?
Mordujemy złe myśli, wciągamy nadzieję każdą komórką. Na życiowym zakręcie dramatu, bezwzglednie idziemy do celu. Czy coś nam nie wypada? By mieć siły na wszystko, co guzy położy trupem.
Gang Adama, kradnący radość i czas. Nie jesteśmy perfekcjonistami smutku.
Samo skierowanie na onkologię, potrafi odebrać ludziom sen a my tu żyjemy i... tańczymy, w tym deszczu, w tym mrozie, w piekle wtopieni w procedury od których zależy "człowieczeństwo".